Gitary Archtop i Parlor – dlaczego ich renowacja jest tak trudna?
Kiedy wchodzę do mojej pracowni w Poznaniu i biorę do ręki stuletniego Parlora albo jazzowego Archtopa z duszą, czuję coś więcej niż tylko zapach starego drewna. Czuję odpowiedzialność. To nie są zwykłe instrumenty – to kapsuły czasu, które wymagają ode mnie nie tylko wiedzy lutniczej, ale przede wszystkim pokory i ogromnej cierpliwości.
Cześć, jestem Miłosz. W "Pracowni Instrumentów" często trafiają do mnie gitary, które swoje najlepsze lata mają teoretycznie za sobą. Teoretycznie – bo moją misją jest udowodnienie, że przy odpowiednim nakładzie pracy, mogą one brzmieć lepiej niż w dniu opuszczenia fabryki (lub małego warsztatu lutniczego dekady temu).
Wielu gitarzystów pyta mnie: "Miłosz, dlaczego naprawa tego starego akustyka kosztuje więcej i trwa dłużej niż setup mojego Stratocastera?". Odpowiedź tkwi w konstrukcji. Dziś opowiem Ci o dwóch typach gitar, które są dla mnie szczególnym wyzwaniem, a jednocześnie moją wielką pasją: Archtop i Parlor.
Gitary Archtop – inżynieria dźwięku inspirowana skrzypcami
Gitary typu Archtop to arystokracja świata gitarowego. Ich wypukła płyta wierzchnia i charakterystyczne otwory rezonansowe w kształcie litery "f" (f-holes) od razu przywodzą na myśl instrumenty smyczkowe. I słusznie, bo konstrukcyjnie bliżej im do wiolonczeli niż do klasycznej gitary akustycznej typu Dreadnought.
Dlaczego serwis Archtopa jest wyzwaniem?
Przede wszystkim – naprężenia. W typowej gitarze struny ciągną mostek, próbując go "wyrwać" z płyty wierzchniej. W Archtopie struny dociskają mostek (często pływający, nieprzyklejony na stałe) do korpusu z siłą kilkudziesięciu kilogramów. To sprawia, że płyta wierzchnia pracuje w zupełnie inny sposób.
Typowe problemy, z jakimi mierzę się w mojej pracowni w Poznaniu, to:
- Zapadanie się płyty wierzchniej: Drewno po latach poddaje się naciskowi. Korekta tego stanu wymaga precyzyjnego planowania i często wzmacniania konstrukcji od wewnątrz.
- Trudny dostęp: Spróbuj naprawić pękniętą belkę, mając dostęp do wnętrza gitary tylko przez wąskie "f-ki". To wymaga specjalistycznych, często własnoręcznie robionych narzędzi i... rąk chirurga.
- Pasowanie mostka: Mostek w Archtopie musi idealnie przylegać do krzywizny pudła. Jeśli jest choćby milimetr szczeliny, tracisz brzmienie, a wibracje nie są przenoszone poprawnie.
Gitary Parlor – delikatność sprzed ery pręta napinającego
Drugą grupą instrumentów, które darzę szczególnym uczuciem, są gitary typu Parlor. To te mniejsze, "salonowe" gitary, popularne na przełomie XIX i XX wieku. Są niezwykle wygodne, mają ten specyficzny, środkowy "sound", który kochają bluesmani i fingerstyle'owcy. Ale ich renowacja to często walka z historią.
Największe wyzwanie? Brak pręta regulacyjnego (truss rod) w gryfie.
Wiele z tych instrumentów powstało w czasach, gdy używano strun jelitowych. Założenie współczesnych, metalowych strun na stary, delikatny gryf bez wzmocnienia to wyrok śmierci dla instrumentu. Często trafiają do mnie Parlory z gryfami wygiętymi w łuk (tzw. banan). Prostowanie takiej szyjki to proces termiczny, który trwa dniami, a nie godzinami. Czasem konieczne jest inwazyjne wzmocnienie gryfu włóknem węglowym, ukrytym pod podstrunnicą, aby zachować wygląd vintage, ale dać instrumentowi stabilność na kolejne 50 lat.
To nie jest "szybki serwis" – to renowacja
Piszę o tym, żebyś zrozumiał moją filozofię. Renowacja takich instrumentów w Pracowni Instrumentów to nie wyścigi. Klejenie pęknięć płyty wierzchniej, odtwarzanie ubytków w bindingu czy lakierowanie politurą to procesy, których nie da się przyspieszyć. Klej musi wyschnąć, drewno musi "odpocząć" po zmianie naprężeń, a lakier musi stwardnieć.
Jako muzyk doskonale rozumiem, że chcesz mieć swój instrument z powrotem jak najszybciej. Ale jako lutnik wiem, że pośpiech jest wrogiem jakości. Kiedy przynosisz do mnie swojego starego Archtopa, traktuję go tak, jakbym naprawiał go dla siebie.
Co zyskujesz, decydując się na renowację?
- Unikalne brzmienie: Stare, wysezonowane drewno rezonuje w sposób, którego nie podrobi żadna nowa gitara z fabryki.
- Grywalność: Po szlifie progów i ustawieniu akcji strun (czasem wymagającym tzw. neck resetu, czyli korekty kąta gryfu), nawet 100-letnia gitara może być miękka i wygodna.
- Historię: Ratujesz kawałek muzycznej historii.
Masz stary instrument, który zbiera kurz?
Nie pozwól mu milczeć. Jeśli jesteś z Poznania lub okolic, wpadnij do Pracowni Instrumentów. Wspólnie ocenimy stan Twojej gitary – czy to Archtop, Parlor, czy klasyk – i ustalimy plan działania. Pamiętaj, diagnostyka jest u mnie zawsze punktem wyjścia do rozmowy.
Czy warto naprawiać tanie, stare gitary typu Parlor?
To zależy od wartości sentymentalnej i brzmieniowej. Często stare, nawet tańsze instrumenty są wykonane z litego drewna, które po latach brzmi znakomicie. W Pracowni Instrumentów w Poznaniu zawsze zaczynam od bezpłatnej oceny, czy koszt naprawy jest adekwatny do wartości instrumentu dla właściciela.
Ile trwa renowacja gitary vintage?
Renowacja jest procesem złożonym i czasochłonnym. W przeciwieństwie do standardowego serwisu (setup), który zajmuje zazwyczaj kilka dni, pełna renowacja gitary Archtop lub Parlor może potrwać od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy, w zależności od skali uszkodzeń i konieczności np. prostowania gryfu czy klejenia pęknięć.
Do zobaczenia w warsztacie!
Miłosz Barczak – Twój lutnik w Poznaniu